Nie przestrzegający praw Łukaszenki
Właśnie tak powinien rozpoczynać się ten tekst, jeśli chciałbym by miał szanse zaistnieć w oficjalnej propagandzie białoruskiego reżimu. Reżimu, który z perspektywy odbiorcy w Polsce, który zna sytuacje na Białorusi jedynie przez pryzmat rodzimej neoliberalnej propagandy, wydaje się raczej śmieszny i anachroniczny niż straszny. Nawet jeśli „wybitni” polscy dziennikarze, informują o represjach, pobiciach, aresztowaniach, to te dotyczą zawsze znanych opozycjonistów, o których natychmiast upomina się cały zachodni, nowoczesny i demokratyczny świat. Oczywiście tego typu doniesieniom, często towarzyszy pesymizm związany z brakiem realnych możliwości nacisku na Łukaszenkę, jednak przecież demokratyczny świat cały czas się stara i cały czas pamięta o gnębionych opozycjonistach… tylko, że nie wszystkich.
Komitet Obrony Prawnej Leonarda Peltiera wzywa wszystkich zwolenników, zainteresowanych i wyrażających chęć pomocy ludzi z całego świata do protestu przeciwko niesprawiedliwości, której ofiarą padł pochodzący z rdzennego środowiska indiańskiego aktywista, Leonard Peltier. 4. lutego 2012 zbierzmy się pod siedzibami sądów federalnych USA oraz pod budynkami ambasad i konsulatów amerykańskich na całym świecie, domagając się uwolnienia tego niesłusznie skazanego człowieka, który od 36 lat przebywa w więzieniu.
18 maja, w Mińsku rozpoczał się proces białoruskich anarchistów: Igora Oliniewicza, Nikołaja Dedka, Aleksandra Frankiewicza, Maksima Wietkina i Jevgienija Siliwonczika oskarżonych o organizację i przeprowadzenie politycznych akcji w Mińsku, Soligorsku i Nowopołocku w latach 2009-2010, w tym ataku na ambasadę Rosji w sierpniu 2010 r. Postawiono im m.in. zarzuty "złośliwego chuligaństwa", "umyślnego spowodowania strat materialnych" (wycenianych przez białoruskie państwo na kwotę od 0,5 do 53 mln rubli) i "sabotażu komputerowego". Grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności.
2 marca 2011 r. zaraz po opuszczeniu budynku służb migracyjnych w Kijowie (Ukraina) wydział kryminalny policji zatrzymał Denisa Salopov jednego z uczestników akcji przeciwko wycince drzew pod autostradę w Chimkach na przedmieściach Moskwy 28 lipca 2010 r.